Info
Więcej o mnie.
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Lipiec5 - 0
- 2026, Czerwiec11 - 0
- 2026, Maj22 - 0
- 2026, Kwiecień21 - 0
- 2026, Marzec14 - 0
- 2026, Luty8 - 0
- 2026, Styczeń10 - 0
- 2025, Grudzień14 - 0
- 2025, Listopad15 - 0
- 2025, Październik15 - 0
- 2025, Wrzesień18 - 0
- 2025, Sierpień19 - 0
- 2025, Lipiec16 - 0
- 2025, Czerwiec22 - 0
- 2025, Maj19 - 0
- 2025, Kwiecień19 - 0
- 2025, Marzec16 - 0
- 2025, Luty10 - 0
- 2025, Styczeń11 - 0
- 2024, Grudzień15 - 0
- 2024, Listopad14 - 0
- 2024, Październik15 - 0
- 2024, Wrzesień15 - 0
- 2024, Sierpień28 - 0
- 2024, Lipiec19 - 0
- 2024, Czerwiec16 - 0
- 2024, Maj21 - 0
- 2024, Kwiecień17 - 0
- 2024, Marzec17 - 0
- 2024, Luty12 - 0
- 2024, Styczeń17 - 0
- 2023, Grudzień13 - 0
- 2023, Listopad9 - 0
- 2023, Październik16 - 0
- 2023, Wrzesień10 - 0
- 2023, Sierpień15 - 0
- 2023, Lipiec16 - 0
- 2023, Czerwiec15 - 0
- 2023, Maj18 - 0
- 2023, Kwiecień13 - 0
- 2023, Marzec14 - 0
- 2023, Luty13 - 0
- 2023, Styczeń11 - 0
- 2022, Grudzień10 - 0
- 2022, Listopad6 - 0
- 2022, Październik15 - 0
- 2022, Wrzesień9 - 0
- 2022, Sierpień21 - 0
- 2022, Lipiec19 - 0
- 2022, Czerwiec21 - 0
- 2022, Maj29 - 0
- 2022, Kwiecień23 - 0
- 2022, Marzec31 - 0
- 2022, Luty8 - 0
- 2022, Styczeń11 - 0
- 2021, Grudzień15 - 0
- 2021, Listopad4 - 0
- 2021, Październik28 - 0
- 2021, Wrzesień18 - 0
- 2021, Sierpień22 - 0
- 2021, Lipiec30 - 0
- 2021, Czerwiec24 - 0
- 2021, Maj23 - 0
- 2021, Kwiecień25 - 0
- 2021, Marzec26 - 0
- 2021, Luty16 - 0
- 2021, Styczeń8 - 0
- 2020, Grudzień10 - 0
- 2020, Listopad6 - 0
- 2020, Październik23 - 0
- 2020, Wrzesień22 - 0
- 2020, Sierpień20 - 0
- 2020, Lipiec42 - 0
- 2020, Czerwiec25 - 0
- 2020, Maj19 - 0
- 2020, Kwiecień41 - 0
- 2020, Marzec25 - 0
- 2020, Luty16 - 0
- 2020, Styczeń24 - 0
- 2019, Grudzień17 - 0
- 2019, Listopad18 - 0
- 2019, Październik23 - 0
- 2019, Wrzesień16 - 0
- 2019, Sierpień6 - 0
- 2019, Lipiec5 - 0
- 2016, Marzec2 - 2
- 2016, Luty5 - 8
- 2016, Styczeń2 - 6
- 2014, Listopad4 - 10
- 2014, Październik5 - 14
- 2014, Wrzesień5 - 5
- 2014, Sierpień13 - 28
- 2014, Lipiec9 - 15
- 2014, Czerwiec13 - 34
- 2014, Maj13 - 29
- 2014, Kwiecień6 - 10
- 2014, Marzec9 - 19
- 2014, Luty8 - 15
- 2014, Styczeń7 - 24
- 2013, Grudzień8 - 16
- 2013, Listopad3 - 8
- 2013, Październik11 - 26
- 2013, Wrzesień7 - 10
- 2013, Sierpień9 - 18
- 2013, Lipiec8 - 26
- 2013, Czerwiec9 - 31
- 2013, Maj8 - 22
- 2013, Kwiecień9 - 41
- 2013, Marzec7 - 26
- 2013, Luty5 - 31
- 2013, Styczeń5 - 51
- 2012, Grudzień5 - 20
- 2012, Listopad7 - 20
- 2012, Październik6 - 31
- 2012, Wrzesień5 - 29
- 2012, Sierpień7 - 31
- 2012, Lipiec3 - 8
- 2012, Czerwiec5 - 12
- 2012, Maj4 - 13
- 2012, Kwiecień2 - 6
- 2012, Marzec2 - 2
- 2012, Luty2 - 8
- 2011, Grudzień4 - 8
- 2011, Listopad1 - 3
- 2011, Sierpień2 - 9
- 2011, Czerwiec2 - 4
- 2011, Maj1 - 0
- 2011, Kwiecień1 - 1
- 2011, Marzec1 - 2
- 2011, Styczeń1 - 0
- 2010, Grudzień1 - 0
- 2010, Listopad1 - 0
Dane wyjazdu:
40.83 km
0.00 km teren
03:39 h
11.19 km/h:
Maks. pr.:63.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1353 m
Kalorie: 1820 kcal
Na Lasek
Sobota, 27 lipca 2019 · dodano: 27.07.2019 | Komentarze 0
Dane wyjazdu:
14.91 km
0.00 km teren
00:49 h
18.26 km/h:
Maks. pr.:45.72 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:150 m
Kalorie: 365 kcal
Chillout'owo po łańcuch i po mieście
Piątek, 26 lipca 2019 · dodano: 26.07.2019 | Komentarze 0
Dane wyjazdu:
7.55 km
0.00 km teren
00:21 h
21.57 km/h:
Maks. pr.:34.56 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: 79 m
Kalorie: 215 kcal
Z pracy
Piątek, 26 lipca 2019 · dodano: 26.07.2019 | Komentarze 0
Dane wyjazdu:
7.77 km
0.00 km teren
00:19 h
24.54 km/h:
Maks. pr.:39.24 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: 24 m
Kalorie: 148 kcal
Do pracy
Piątek, 26 lipca 2019 · dodano: 26.07.2019 | Komentarze 0
Dane wyjazdu:
29.00 km
28.00 km teren
02:29 h
11.68 km/h:
Maks. pr.:60.00 km/h
Temperatura:8.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1169 m
Kalorie: 1272 kcal
W końcu teren :) :)
Niedziela, 27 marca 2016 · dodano: 14.04.2016 | Komentarze 2
Dość tego pitolenia po asfaltach... Jakbym se chciał szosować to bym se szosę kupił :P. Mam górala, mieszkam w genialnym rejonie Polski więc trza po górach kręcić :].Tak też zrobiłem ;). Po pierwszym świątecznym obżarstwie trza było 4 litery i coś pokręcić. A że pogoda dopisywała i byłem w moim ulubionym Beskidzie Małym więc nie mogłem sobie odmówić tej przyjemności :). Z racji, że nie nie była za młoda godzina - 15-ta z hakiem - ruszyłem na mojego killera pod Trzonką. No cóż... siła była ale kondycha już nie :/. Tak więc uphill na 4 razy... kiepściutko... Na przęłeczy zrobiłem sobie krótki odpoczynek by ponapawać się widoczkami, w szczególności Góry Matki. Tam też wpadł mi do głowy pomysł by odwiedzić Przełęcz Isepnicką. Chciałem na nią wjechać od Wielkiej Puszczy - kiedyś już tą drogą jechałem ale w przeciwną stronę. Jednak po zjechaniu z pasma zaintrygował mnie drogowskaz do mogiły partyzantów. Stwierdziłem, że tam mnie jeszcze nie widziano i wypadało by w końcu zobaczyć to miejsce a znając życie i tak gdzieś stamtąd dojadę jakąś droga do Przełęczy. No i cóż... ani nie znalazłem mogiły ani do nie dotarłem do głównego celu... Z deczka pobłądziłem ;). Ale jadąc cały czas za drogą liczyłem, że gdzieś dojadę do czerwonego szlaku z Żaru na Kocierz. Suma sumaru dojechałem ale musiałem troszkę pobutować i poprzedzierać się przez...zalegający, stary śnieg ;)


A to ci niespodzianka... :D

Na czerwonym ;)
Niestety dzień zbliżał się ku końcowi więc trza było troszkę przycisnąć mocniej na spd'y by zdążyć przed zmrokiem. Hehe oczywiście na największej kamerdolni na szlaku musiał dodatkowo zalegać mokry śnieg czyli jak wiadomo lekko nie było ;). Na Kocierzu ( czytaj przełęcz ) wbiłem się na zielony szlak, gdzie czekał na mnie elegancki zjazd na Przełęcz Targanicką ( Beskidek ). Jakoś nie chciało mi się wracać asfaltami więc dalej kontynuowałem tripa zielonym szlakiem. Miałem zjeżdżać tą samą drogą jednak coś mnie drgnęło by zrobić jeszcze troszkę metrów pionie i wbić się na żółty szlak w stronę Złotej Górki. Jednak do niej nie dojechałem lecz skręciłem na dobrze mi znaną drogę, nota bene całkiem ładną pod względem widokowym, w stronę Czartaka. Oj strasznie lubię ten odcinek, w jedną jak i drugą stronę, ale tym razem krew mnie zalewała patrząc na stan w jakim ją zostawili tzw. leśnicy-szabrownicy. Będę wulgarny - wybaczcie - ale rozkurwili do masakrycznie. Nie dość, że droga zryta na amen to jeszcze nie posprzątana - totalny burdel. Po tym jakże niemiłym widoku musiałem się uspokoić, kręcąc po roczyńsko-czanieckich ścieżkach leśnych ;).

Zachodowo. Przełęcz Isepnicka widziana z Jarosówki.

Kategoria Beskid Mały
Dane wyjazdu:
52.60 km
0.00 km teren
02:04 h
25.45 km/h:
Maks. pr.:69.00 km/h
Temperatura:5.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:921 m
Kalorie: 1533 kcal
After Boss
Czwartek, 24 marca 2016 · dodano: 30.03.2016 | Komentarze 0
Po blisko miesięcznej przerwie spowodowanej gojącym się szlifem i... chorobą w końcu dosiadłem po robocie Białego :). Nie liczyło się gdzie, ile ale że w końcu kręcę. Z braku laku wybrałem klasykę klasyki a mianowicie Przegibek i kółeczko wokół Czupla i Magurki czyli Czernichów -> Zarzecze -> Łodygowice. Oczywiście zatoki do końca mi się nie wyleczyły więc na uphillu dławiłem się własnymi wydzielinami... :/. Podobnie jak poprzednim razem, na zjazdach trzymała mnie blokada ale na prostych i hopkach power był :). Ku zdziwieniu, wydawało mi się, że wcale nie zapinkalałem, średnia na całym odcinku wyszła mi prawie 26 km/h więc tragedii nie było. Po powrocie nawet obiadu nie chciało mi się robić - rower nakarmił mnie podwójnie ;). Od tego tripu postanowiłem przynajmniej raz w tygodniu robić sobie taki trening choć jak wyjdzie to w realu to czas pokaże ;)Nie ma fot więc jest miuzik. Tym razem singiel z nadchodzącej płyty Tides From Nebula :)
Kategoria Beskid Mały, CO do zasady asfalt
Dane wyjazdu:
53.50 km
0.00 km teren
02:36 h
20.58 km/h:
Maks. pr.:74.00 km/h
Temperatura:6.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1267 m
Kalorie: 1844 kcal
Driftowawanie-szlifowanie
Niedziela, 28 lutego 2016 · dodano: 30.03.2016 | Komentarze 1
Bo na kaca najlepsza jest uphillowa praca ;)... Hehe kac to za mocne słowo, nazwijmy to lekkimi suchotami :D...A tak na poważnie trzeba było coś pokręcić w wolny dzień ( czyt. niedziela ;) ). Za główny cel obrałem sobie Żar a jak styknie czasu to jeszcze Kocierz lub Targanicką. Jednak po chwili kręcenia ( zaledwie 3 kilometrach ), na bocznej, wąskiej, czanieckiej drodze przydarzyło się "ała". Wchodząc w zakręt ( 90 stopni ), przy naprawdę niewielkiej prędkości, "odjechał" mi rower - wpierw tylne a następnie przednie koło. Powodem był niegroźnie wyglądający ciek wodno-błotny płynący po zakręcie. Hehe tak to jest jak się w zimie w slickach jeździ :D. No cóż... Było to dla mnie takie zaskoczenie, że nie wiedziałem jak się ratować. Oczywiście zamiast puścić rower - driftowałem z nim :D. Dzięki bogu strat w sprzęcie nie było... tylko troszkę nie dłoń potargała ( jak pech ciał zapomniałem rowerowych rękawiczek i ubrałem cywilne ) i kolano przyszlifowało. Głód kręcenia był jednak na tyle wielki, że postanowiłem kontynuować tripa... mimo małego wycieku z nogi ;). Na Żar wdrapałem się całkiem sprawnie, hehe chyba znieczuliło mi kolano bo nóżka podawała. Na szczycie oczywiście mnóstwo mokrego śniegu więc fan był ciekawy. Na zjeździe jednak włączyła mi się blokada spowodowana wcześniejszym szlifem - kurcze tak wolno to ostatni raz zjeżdżałem jak warun było dużo, oj dużo gorszy.


Jednak było mi mało. Niestety opcja Kocierza odpadała bo źle sobie policzyłem czas. Wracając do Międzybrodzia Bielskiego, zaintrygowała mnie jedna droga odchodząca w lewo - postanowiłem ją sprawdzić. Hehhe jak się okazało był to genialny, sztywny uphill, który niedawno testował K4r3l - do przysiółka Groniaki. Kurcze wielka szkoda, że droga kończy się w czyimś ogrodzie bo gdyby asfaltem zjeżdżało by się do drogi głównej to... bój się boga człeku - byłaby to pozycja obowiązkowa w drodze na Żar ;). Mimo to warto zahaczyć i wylać "trochę" potu na podjeździe ( zjazd niestety tą samą drogą ). Z Międzybrodzia już nie kombinowałem - wróciłem głównymi drogami...heheh by znowu nie strzelić szlifa na bocznych :D.
Kategoria CO do zasady asfalt
Dane wyjazdu:
28.60 km
0.00 km teren
01:23 h
20.67 km/h:
Maks. pr.:64.00 km/h
Temperatura:6.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:466 m
Kalorie: 858 kcal
Koło komina - próba kolanowa ;)
Sobota, 27 lutego 2016 · dodano: 02.03.2016 | Komentarze 0
Weekend planowałem spędzić u rodziców - raz że czasami trza się pojawić a dwa że akurat szykowała się impreza u kumpla ( okrągła 30-ka ) ;). Rower zabrałem ze sobą tak pro forma. Po ostatnich boleściach kolanowych postanowiłem troszkę odpuścić by nie przeciążać kończyny. Jednak nie wytrzymałem - po obiedzie dosiadłem bike'a i ruszyłem przed siebie. Plan był prosty by popedałować po okolicy ale bez większych górek, miało być lajtowo. Tak więc ruszyłem klasykiem do Targanic by tam przez Sułkowice dokręcić do Bolęciny. Tak zaintrygowały mnie pewnie zabudowania między Rzykami a Zagornikiem. Ziurnąłem na mapę i pomknąłem. Okazało się, że jest to fajna opcja ( skrót ) do Zagórnika. Po primo widokowa a po secundo fajna podjazdowa. Z Zagórnika udałem się w stronę Inwałdu przecinając zielony szlak na Lesko. Później już czerwoną rowerówką do Andrychowa- kurcze w końcu zrobili tam elegancki asfalcik :). I tak oto idealnie dotleniony, poszedłem na... imprezkę ;)P.S. Kolano nie bolało :) Huuurrrraaaa :)


Kategoria Beskid Mały, CO do zasady asfalt
Dane wyjazdu:
37.50 km
0.00 km teren
01:28 h
25.57 km/h:
Maks. pr.:58.00 km/h
Temperatura:10.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:295 m
Kalorie: 869 kcal
Reset po pracy ;)
Czwartek, 18 lutego 2016 · dodano: 24.02.2016 | Komentarze 1
By przeciwdziałać tylko weekendowym tripom, bo wiadomo jak się to kończy - kontuzją - postanowiłem pokręcić coś w środku tygodnia :). Wiadomo, po robocie się nie chce, szczególnie jak się nią średnio kończy o 17:30 a gdzie tam jeszcze obiad itd. Jednak zmotywowałem się odpowiednio i dosiadłem Białego Rumaka. Nie chciałem robić klasyki, czyli Przegibka, więc pomknąłem przed siebie i tak jakoś wyszło, że wylądowałem Ligocie. Tam, spojrzawszy na mapę w mądrym telefonie, udałem się w stronę Janowic by sprawdzić jedną drogę. Ciemno było więc nie po napawałem się widokami ;). I tak oto wyszło niespełna 38 kilometrów wokół komina. Jak na zimowy, wewnątrz tygodniowy i mikro trip może być. W sam raz by się zresetować po robocie :)Z racji, że nie ma fot - jest music :)
Kategoria CO do zasady asfalt
Dane wyjazdu:
178.00 km
1.00 km teren
09:42 h
18.35 km/h:
Maks. pr.:64.00 km/h
Temperatura:6.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:3200 m
Kalorie: 5001 kcal
Szosing po Makowskim
Niedziela, 14 lutego 2016 · dodano: 24.02.2016 | Komentarze 3
Miał być trekking... Miała być Mała Fatra... Miała ale chętnych brak... Choć podświadomie wolałem iść na rower i coś porządnie pokręcić.Heheh i tak też zrobiłem :). By znowu nie jeździć sememu puściłem plotę w obieg i zgłosił się tylko jeden osobnik - Paweł. K4r3l chyba się przeraził moich planów, które i tak nota bene nie były do końca sprecyzowane ;). Wiedziałem tylko, że chce zrobić parę niesprawdzonych uphillów w Beskidzie Makowskim - mam na myśli asfaltowe podjazdy ;).
Oczywiście sobie z deczka zaspałem i na wyznaczoną porę ( 10:30 w Ślemieniu ) trza było przycisnąć. Mogłem podjechać autem kawałem ale wydało mi się to niemoralne ;). Na pierwszy ogień poszedł Przegibek choć w dość kiepskim tempie -trza było się stopniowo rozgrzewać ;). U Pawła byłem wyjątkowo o wyznaczonym czasie - szok :D. Zaproponował on jeszcze by po drodze do Makowa Podhalańskiego, zahaczyć o Przełęcz Przysłop - hehe zawsze to jakieś metry w pionie ;). I to był szczał w dziesiątkę. Podjechaliśmy przy okazji jeszcze do Beskidzkiego Raju by ponapawać się widoczkami z tamtejszej wieży widokowej. Szczerze? Widoki urywały zad. Było nawet widać Kraków i Skrzyczne. Po prostu bajka :)

Przełęcz Przysłop


Widoczek z wieży.

Jest i Skrzyczne :).

Z Przysłopu do Makowa udaliśmy się przez Grzechynię. Bardzo fajna traska choć miejscami troszkę dziurawa ;). Chciałem przy okazji sprawdzić jedną drogę ale zagadaliśmy się z Pawłem i... przeszczeliliśmy ją. W Makowie Podhalańskim czekał na Nas pierwszy planowany podjazd na Makowską Górę. Już kiedyś tam podjeżdżałem ale wbijałem się na szlak a tym razem chciałem sprawdzić, gdzie kończy się asfalt bo według mapy powinien schodzić do miejscowości Jachówka. Dobrze wiedziałem, że kulminacją uphillu będzie piękny wju na Tatry ale utaiłem to przed Pawłem - reakcja chłopa bezcenna :). Zatem ruszyliśmy w poszukiwaniu owego asfaltu do Jachówki. Trza było się posłużyć mapą z komóry bo drogi się rozwidlały ale w końcu trafiliśmy :). I co? Genialna opcja w jedną jak i w drugą stronę choć pod górę to chyba było by lepiej - łydy zapewne by piekły. Rzekłbym, że uphill nawet i sztywniejszy niż Czeretnik od Huciska :). K4rel coś dla Ciebie :). Następnie pokręciliśmy do Zembrzyc by tam zmierzyć się z kolejnym podjazdem, tym razem na Marcówkę. Odcinek ten jest mi również znany ale podobne jak w poprzednim przypadku chciałem zobaczyć, gdzie kończy się droga a dokładnie, gdzie można ją dojechać.

Makowska Góra - Taterki są? Ano są :)

W oddali Leskowiec :)

Zjazd do Jachówki.


I znowu Taterki ( lekko w chmurach ).
Czas już niestety gonił więc do Łękawicy nie dojechaliśmy - odbiliśmy w lewo by poprzedzierać się trochę przez dno Jeziora Mucharskiego ( element terenu zawsze musi być ). Następnie przez Krzeszów, gdzie miałem lekkie odcięcie ( bułka z kabanosem postawiła mnie na równe nogi ) , udaliśmy się w drogę powrotną do Ślemienia. Jako, że miałem jeszcze mało metrów w pionie ;) postanowiłem, skuszony domowycm obiadkiem, zahaczyć jeszcze o Kocierz. Niestety prognoza pogody sprawdziła się co do minuty - chwilę przed 20-stą miało zacząć lać a ja byłem dopiero w Targanicach. Zatem ostatnie kilometry przed obiadem a w zasadzie obiadokolacją, były już w lekkim deszczu. Po rozpuście kulinarnej trza było się brać do Bielska. Jednak drogi były tak dolane, że zrezygnowałem z Przegibka i pokręciłem do stolicy Podbeskidzia głównymi drogami przez Bujaków/Kozy.
Oczywiście tak kolorowo nie było bo... w połowie trasy zacząłem odczuwać ból w prawym kolanie :/.

Route 3 404 854 - powered by www.bikemap.net
Kategoria Beskid Makowski, CO do zasady asfalt
